Dwie trzecie Polaków nie korzysta ani nigdy nie korzystało z usług prewencyjnych przed wyłudzeniem kredytu na wypadek kradzieży ich danych

 

Przestępcy, aby przechwycić dane osobowe i wykorzystać je do wyłudzeń kredytów, pożyczek czy abonamentów telefonicznych, korzystają nie tylko ze sprawdzonych technik manipulacji socjotechnicznych, ale także z potencjału nowych technologii. W ciągu ostatnich 6 miesięcy 38 proc. ogółu Polaków padło ofiarą phishingu, a 27 proc. doświadczyło ataku ransomware. Choć zdaniem 71 proc. badanych skala wyłudzeń w wyniku kradzieży danych osobowych wzrosła w drugim roku pandemii, zaskakuje bardzo niskie zaangażowanie Polaków w ich ochronę. Z badania opinii Biura Informacji Kredytowej wynika, że aż 66 proc. Polaków nie korzysta ani nie korzystało z usług ostrzegających przed wyłudzeniem kredytu na skradzione dane. W Dniu Ochrony Danych Osobowych warto przybliżyć zagrożenia, jakie czyhają na nas w cyberprzestrzeni oraz powiedzieć, jakie działania zapobiegawcze podjąć, aby lepiej się chronić.

Postępująca transformacja cyfrowa i powszechny dostęp do nowych technologii to dla wielu konsumentów dobrodziejstwo, znacząco ułatwiające ich codzienne funkcjonowanie w wielu obszarach życia. Z drugiej jednak strony, ten rozwój technologiczny może też dla niektórych być przekleństwem, bo z duchem czasu idą także oszuści. Ich wzmożoną aktywność i dynamiczny rozwój obserwujemy szczególnie od wybuchu pandemii Covid-19, co powoduje, że coraz więcej konsumentów narażonych jest na różnego rodzaju cyberzagrożenia. Rośnie liczba sytuacji, których efektem jest utrata kontroli nad własnymi danymi osobowymi i wynikające z tego straty natury finansowej.

– Zdumiewa fakt, że pomimo rozpowszechnienia technologii i dostępnych narzędzi wspierających bezpieczeństwo danych, tylko co piąty dorosły Polak stara się chronić swoje dane osobowe. Aż 66 proc. badanych przyznało, że nie korzysta ani nie korzystało z usług ostrzegających przed wyłudzeniem. Jednocześnie, aż 80 proc. nie potrafi skutecznie ocenić, czy odwiedzana strona jest bezpieczna, czy jej otwarcie może spowodować kłopoty – mówi Andrzej Karpiński, szef bezpieczeństwa Grupy BIK.

Wyciek danych a zagrożenia finansowe

Ankietowani w badaniu zrealizowanym dla BIK wskazują, że w zdecydowanej większości przypadków mają świadomość zagrożeń, jakie wiążą się z utratą własnych danych. Wyciek danych to powód do niepokoju o własne finanse aż dla 90 proc. respondentów. Brak poczucia zagrożenia deklaruje zaledwie 5 proc. badanych.

Na ocenę takich okoliczności wpływ mają różnice demograficzne. Więcej obaw o bezpieczeństwo swoich danych mają kobiety (63 proc.), mężczyźni nieco mniej (52 proc.). Różnice widać też w zależności od miejsca zamieszkania – podczas gdy w miastach o niepokoju mówi 60 proc. ankietowanych, to na wsiach jest to 51 proc.

Wzrost obaw nie idzie w parze z wiedzą na temat skali zagrożeń wynikających z wykorzystania skradzionych danych osobowych. Choć 57 proc. wskazało, że najbardziej rozpoznawalną negatywną konsekwencją takiej kradzieży jest możliwość użycia tych informacji do zaciągnięcia kredytu lub pożyczki, to więcej niż co dziesiąty respondent w ogóle nie potrafił określić potencjalnych zagrożeń (11 proc.), a 12 proc. odpowiadało wręcz ogólnikowo, że może zdarzyć się „wszystko”, „bardzo wiele”, „dużo złego”.  

Lepiej zapobiegać z odpowiednimi narzędziami BIK

Budowanie świadomości na temat zagrożeń utraty danych osobowych ma fundamentalne znaczenia. Wiedza ta to pierwszy krok do podejmowania działań zapobiegawczych. Zacząć, jak zawsze, dobrze jest od siebie i swoich nawyków, które często powodują, że nieświadomie popadamy w kłopoty.

W skutecznym dbaniu o bezpieczeństwo własnych danych osobowych w sieci, z pewnością pomoże skrupulatna troska o z pozoru niewiele znaczące detale. O utracie kontroli nad informacjami o sobie w sieci może zadecydować przeoczenie jednej zmienionej litery w adresie strony czy minimalnie inaczej wyglądająca witryna banku albo pozornie dobrze znany numer telefonu. Uzyskanie przez nieuprawnione podmioty dostępu do danych osobowych może wiązać się z bolesnymi finansowymi konsekwencjami, np. wyłudzeniem kredytu – mówi Andrzej Karpiński. 

Poniżej 6 wskazówek, o czym należy pamiętać, by nie narazić się na utratę swoich danych osobowych i nie popaść w kłopoty. Jak się chronić?

  1. Dokonując płatności przez internet - unikaj otwartych publicznych sieci wifi, korzystaj ze znanej bezpiecznej sieci,
  2. Nie klikaj w żadne linki z sms-ów - nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się znajome,
  3. Nie ufaj ofertom obiecującym możliwość łatwego zarobienia dużych kwot, wysokich wygranych w konkursach czy otrzymania spadku po nieznanym krewnym – to pułapki,
  4. Nie podawaj żadnych danych osobowych osobom nieznajomym – to może wydawać się oczywiste, ale nadal powoduje problemy wielu osób,
  5. Nie udostępniaj skanów lub zdjęć własnych dokumentów tożsamości czy plików je zawierających – ani w mediach społecznościowych, internetowych forach, ani też w wypożyczalniach sprzętu,
  6. Nie podawaj numeru karty w e-sklepach – wprowadź nawyk korzystania z brokera płatności (np. Pay Pal, PayU itp. ) a przed zakupem w nowym sklepie, wczytaj się w opinie o nim.

Nawet jednak w przypadku zmiany przyzwyczajeń i wprowadzenia zasad cyberhigieny, może się okazać, że nie nad wszystkim uda się zapanować. Wtedy z pomocą może przyjść narzędzie, które czuwa nad bezpieczeństwem naszych finansów automatycznie, 24 godziny na dobę.

Chodzi o usługę Alerty BIK - narzędzie prewencyjne, które pomaga chronić się przed wyłudzeniami. To ostrzeżenia sms i e-mail, które przychodzą, gdy nasze dane służą do zaciągnięcia kredytu, pożyczki lub podpisania w naszym imieniu umowy, np. z operatorem sieci komórkowej, z dostawcą gazu czy energii. Każdy może być objęty taką ochroną, wystarczy  zarejestrować się na www.bik.pl i zapobiegliwie uruchomić Alerty BIK, również dla swoich bliskich w Pakiecie BIK Bezpieczna Rodzina.

***

Obchodzony co roku, 28 stycznia Dzień Ochrony Danych Osobowych, został ustanowiony przez Komitet Ministrów Rady Europy w rocznicę sporządzenia w 1981 r. Konwencji o ochronie osób w związku z automatycznym przetwarzaniem danych osobowych. Ma on podkreślać konieczność pogodzenia podstawowych wartości, takich jak poszanowanie prawa do prywatności i swobody przepływu informacji między ludźmi ze skuteczną ochroną danych zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym każdego obywatela.

Biuro Informacji Kredytowej jest partnerem programu edukacyjnego Nowoczesne Zarządzanie Biznesem, w module „Zarządzanie ryzykiem finansowym w biznesie i życiu osobistym”.

Więcej: www.nzb.pl oraz www.facebook.com/NowoczesneZarzadzanieBiznesem

Źródła:

  1. Analiza NASK, Psychologiczne aspekty cyberbepieczeństwa, kwiecień 2019 r. Link
  2. Badanie opinii na zlecenie BIK, „Cyberbezpieczeństwo Polaków”, zrealizowane 27.09.2021 r. przez Quality Watch, CAWI, 18+, N 1 038.

 

 

 

 

 

 

 

 

„Oszczędnością i pracą, ludzie się bogacą” – mówi staropolskie przysłowie. W nowoczesnym kapitalizmie istnieje jeszcze jedna droga do zwiększenia swojego majątku. Można sprawić, aby pieniądze pracowały dla nas,  inwestując je na giełdzie -samodzielnie kupując akcje spółek lub korzystając z oferty funduszy inwestycyjnych. Warto jednak robić to z głową.

Wizja, by pieniądze same się pomnażały, jest bardzo kusząca. Trzeba jednak pamiętać, że wcale nie jest to takie proste. Po pierwsze, żeby inwestować trzeba posiadać oszczędności. Konieczne jest uzbieranie tzw. „finansowej poduszki bezpieczeństwa”, która powinna wynosić od 6 do 8-krotności naszych miesięcznych wydatków. Dopiero kwotę będącą nadwyżką nad tą wielokrotnością naszych wydatków, możemy rozsądnie zainwestować. Jeśli inwestycja się nie powiedzie, pozostaje nam finansowa poduszka bezpieczeństwa, która daje nam stabilizację finansową na kilka miesięcy. Wykorzystywanie pieniędzy pożyczonych lub przeznaczonych na określony cel (np. studia) na inwestowanie na rynku kapitałowym, to również nie najlepszy pomysł. Jeśli inwestycja się nie uda, konsekwencje będą podwójnie nieprzyjemne.

Każdy inwestor powinien dobrze zastanowić się, jaka strategia inwestowania jest dla niego najlepsza. Zwykle jest tak, że najbezpieczniejsze inwestycje np. lokata w banku czy obligacje skarbowe, dają niewielkie zyski. Z kolei te, które dają szanse na wyższe zyski, np. akcje - wiążą się z ryzykiem równie wysokiej straty. Podstawową zasadą inwestowania jest tzw. dywersyfikacja portfela, czyli inwestowanie w różne produkty finansowe. Pozwala to ograniczyć ryzyko utraty całego kapitału.

Podejmując decyzję, o tym w co zainwestować, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytania: Jaką kwotę mogę zainwestować? Na jak długo? Jaki poziom ryzyka jestem w stanie zaakceptować? W ten sposób stworzymy własny plan i strategię inwestowania. Kolejną zasadą mądrego inwestowania jest ciągła edukacja finansowa. Poradników inwestowania jest wiele, warto korzystać z tych opracowanych przez godne zaufania instytucje, np. Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, czy Fundację GPW.

 

Podczas inwestowania na giełdzie warto również wziąć pod uwagę inne zasady, polecane przez doświadczonych inwestorów:

- Pozwolić zyskom rosnąć, a ciąć straty

- Decyzje podejmować na chłodno, bez emocji

- Pamiętać, że można wykorzystać różne rodzaje zleceń i mechanizmy, które pozwalają zabezpieczać inwestycje  

- Kupować akcje spółek w trendzie rosnącym a nie malejącym

Brzmi skomplikowanie? Warto poznać również inne możliwości inwestowania. Fundusze inwestycyjne oferują możliwość wspólnego lokowania pieniędzy w inwestycje zarządzane przez profesjonalistów. Jeśli nie wiesz, w co chcesz zainwestować, możesz wybrać ten zbiorowy sposób inwestowania.

 

Pamiętaj jednak, że nie ma uniwersalnych zasad dających gwarancję zysku lub ograniczających do zera ryzyko utraty kapitału. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem utraty części, a w skrajnych przypadkach – całego kapitału.

Artykuł powstał w ramach projektu edukacyjnego EduAkcja.

Więcej o projekcie na www.edu-akcja.org

 

 

W czasach rosnącej inflacji coraz więcej osób szuka sposobu na ochronę wartości swoich oszczędności. Inwestycjami mogącymi zapewnić wyższe zyski niż depozyty bankowe i tym samym skuteczniejszą ochronę oszczędności przed inflacją, są z pewnością akcje spółek notowanych na giełdzie. Żeby jednak na giełdzie zarobić, a nie stracić, trzeba się dobrze przygotować.

Inwestowanie na giełdzie zawsze wiąże się z ryzykiem. Nie jest to jednak hazard ani gra losowa. Zysk nie zależy od szczęścia, ale przede wszystkim od posiadanych umiejętności i wiedzy na temat inwestowania. Podstawą osiągnięcia sukcesu podczas inwestowania na giełdzie jest więc zdobycie wiedzy o instrumentach finansowych i ciągłe dokształcanie się w tym zakresie. Poradników o tym jak inwestować na giełdzie jest mnóstwo. Warto wybierać te, które są opracowane przez godne zaufania instytucje, np. Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, czy Fundację GPW.

- Za pomocą działań edukacyjnych staramy się pokazać, że każdy może zostać inwestorem, jeśli tylko się do tego dobrze przygotuje. Zamienianie oszczędności na inwestycje to rodzaj rzemiosła, które każdy może opanować, ale wymaga to zdobycia wiedzy i umiejętności – komentuje Marek Dietl, prezes Zarządu GPW.

 

Sytuacja na giełdzie jest bardzo dynamiczna. Żeby osiągnąć zyski nie wystarczy nauczyć się kilku zasad, trzeba również na bieżąco uzupełniać wiedzę. Kupując akcje spółek stajesz się współwłaścicielem firmy. Kiedy odnosi ona sukcesy, więcej osób chce kupić jej akcje, co powoduje wzrost ich ceny. Kiedy pojawiają się wątpliwości co do kondycji spółki, inwestorzy wyprzedają akcje, a ich kurs spada. Doświadczony inwestor korzysta z danych finansowych publikowanych przez spółki, a także z analiz, raportów i wiadomości o sytuacji gospodarczej. Na tej podstawie ocenia, czy wartość akcji będzie rosła czy spadała.

Do rozpoczęcia inwestowania na giełdzie potrzebny jest również kapitał do zainwestowania, czyli oszczędności. Na inwestycje nie powinno zaciągać się pożyczki ani przeznaczać pieniędzy zaoszczędzonych na inny cel (np. na zakup mieszania). W przypadku nietrafionej inwestycji, poniesione straty będą podwójnie bolesne. Warto również pamiętać, by inwestowanie na giełdzie rozpocząć od „czerpania łyżeczką, a nie chochlą”. Na początku inwestuj tylko takie kwoty, na których stratę możesz sobie pozwolić, czyli np. 10 proc. swoich oszczędności. Pozostałe środki lokuj w mniej ryzykowne instrumenty, np. lokaty bankowe lub obligacje skarbowe.

Jeżeli nie masz oszczędności, które mógłbyś zainwestować na giełdzie, po prostu zacznij systematycznie oszczędzać. Czas potrzebny na zebranie kapitału wykorzystaj do nauki mechanizmów inwestowania na giełdzie. W ten sposób zwiększysz szanse na swój inwestycyjny sukces.

Artykuł powstał w ramach projektu edukacyjnego EduAkcja.

Więcej o projekcie na www.edu-akcja.org

 

W ostatnim czasie z powodu podwyżek stóp procentowych w Polsce rosną również raty kredytów hipotecznych. Ale nie wszystkie - dotyczy to kredytów ze zmienną stopą procentową, jednak czy to oznacza, że kredyt ze stałą stopą procentową jest na dziś lepszym wyborem? Niekoniecznie. Sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana i przy wyborze rodzaju oprocentowania należy wziąć pod uwagę kilka bardzo ważnych czynników.

 

Kredyt hipoteczny to długoterminowa pożyczka z banku zaciągnięta na sfinansowanie zakupu nieruchomości lub też jej remont. Taki kredyt jest zabezpieczony wartością nieruchomości, więc jest udzielany na atrakcyjniejszych warunkach niż kredyt konsumpcyjny. Na łączną wysokość oprocentowania kredytu zaciągniętego w złotych mają wpływ dwa czynniki – wartość wskaźnika WIBOR (czyli kosztu pieniądza na rynku bankowym) oraz marża banku.

Na polskim rynku istnieją dwa rodzaje oprocentowania kredytów hipotecznych:

- stałe - utrzymujące tę samą wartość oprocentowania przez uzgodniony w umowie czas (np. w ciągu pierwszych 5 lat),

- zmienne - na jego wysokość mają wpływ czynniki zewnętrzne, takie jak stopy procentowe – jego wysokość zmienia się w czasie całego okresu kredytowania.

 

Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety. W przypadku kredytów o zmiennej stopie procentowej wysokość odsetek jest dostosowywana do aktualnego poziomu wskaźnika WIBOR, który jest mocno powiązany ze stopami procentowymi. Oznacza to, że jeśli stopy procentowe spadają, zmniejsza się również rata kredytu, a kiedy rosną to rosną również odsetki. Ponieważ to klient bierze na siebie ryzyko zmiany stóp procentowych banki naliczają zwykle od takich kredytów niższą marżę.

Kredyty o stałej procentowej mają ściśle ustaloną wysokość raty na określony w umowie czas. Jest on jednak zwykle dużo krótszy niż okres całej umowy kredytowej. Taki kredyt zabezpiecza jednak przez negatywnym skutkiem wzrostu stóp procentowych, z którym ostatnio mamy do czynienia w Polsce. Z drugiej strony kiedy stopy procentowe spadają, rata kredytu pozostaje bez zmian i wtedy tracimy w stosunku do innych kredytobiorców. Wynika to z tego, że ryzyko zmian stóp procentowych w tym rozwiązaniu bierze na siebie bank, zwykle zawierając to w wyższej marży. Trzeba też pamiętać, że po zakończeniu okresu stałej stopy procentowej warunki spłaty kredytu ulegają zmianie, co może oznaczać nagły, skokowy wzrost oprocentowania.

 

Na pytanie więc, który rodzaj oprocentowania jest korzystniejszy, odpowiedź brzmi… to zależy. Przede wszystkim od aktualnej sytuacji ekonomicznej oraz indywidualnych preferencji i możliwości kredytobiorcy. Jeśli zdecydujesz się na kredyt ze zmiennym oprocentowaniem, możliwe są dwa scenariusze – oprocentowanie wzrośnie, przez co przyjdzie Ci płacić więcej, ale może też zmaleć, co odciąży Twój domowy budżet. Z kolei przy stałym oprocentowaniu ryzyko związane ze zmianą stóp procentowych leży po stronie banku, co ten sobie zrekompensuje dodatkowymi kosztami i w efekcie wyższym kosztem kredytu. Na szczęście warto podkreślić, iż podjęta przez nas decyzja nie musi być ostateczna, a uruchomione kredyty ze zmiennym oprocentowaniem można zawsze zmienić na kredyty o stałym oprocentowaniu i na odwrót.

 

Przy zaciąganiu tak długoterminowych zobowiązań jak kredyty hipoteczne, które są udzielane nawet na 35 lat, warto jednak pamiętać, że z dość dużym prawdopodobieństwem można założyć, że przez cały ten czas tzw. cykl koniunktury gospodarczej będzie się zmieniał, a wraz z nim czynniki, od których będzie zależała comiesięczna rata.

_ _ _ _

Kampania edukacyjno-informacyjna Zrozumieć inflację i stopy procentowe jest organizowana przez Fundację Warszawski Instytut Bankowości we współpracy ze Związkiem Banków Polskich i największymi polskimi bankami – uczestniczy w niej 15 banków i 2 zrzeszenia bankowości spółdzielczej. Jej celem jest przekazywanie klientom w przystępny sposób rzetelnej wiedzy na temat różnic w charakterystyce kredytów hipotecznych o stałej i zmiennej stopie procentowej oraz wpływie inflacji na sytuację finansową gospodarstw domowych.

 

Więcej informacji o kampanii na stronie www.bankiwpolsce.pl/inflacja, na stronach Związku Banków Polskich
i Warszawskiego Instytutu Bankowości oraz w serwisach internetowych banków.

„Stopy procentowe idą w górę”, „RPP podniosła poziom stóp procentowych” „Kolejna podwyżka stóp procentowych” – ostatnio tego typu nagłówki przewijały się przez praktycznie wszystkie media. Nic dziwnego, bo poziom stóp procentowych ma ogromne znaczenie dla gospodarki całego kraju i każdego z nas. Wydaje się jednak, że nie tak łatwo zrozumieć w jaki sposób stopy procentowe powiązane są z oprocentowaniem kredytów, odsetkami od lokat bankowych i poziomem inflacji.

Zgodnie z definicją stopa procentowa to cena (koszt kapitału, czyli inaczej odsetki), jaką należy zapłacić posiadaczowi kapitału za to, że go pożyczy na ustalony czas. W Polsce najważniejsze są stopy procentowe ustalane przez Radę Polityki Pieniężnej, która jest organem Narodowego Banku Polskiego. Stopy procentowe banku centralnego kształtują koszt pieniądza dla całego sektora bankowego. Poziom stóp NBP wpływa więc na wysokość oprocentowania lokat i kredytów udzielanych klientom przez banki komercyjne. Mówiąc wprost od wysokości stóp procentowych zależą w dłuższej perspektywie koszty kredytów
i opłacalność lokat bankowych.

 

Jak to dokładnie działa? W Polsce, podobnie jak w innych krajach, istnieją różne

rodzaje stóp procentowych. Rada Polityki Pieniężnej określa m.in. stopę lombardową, depozytową czy referencyjną. Ta ostatnia wyraża rentowność bonów skarbowych

emitowanych przez Narodowy Bank Polski i to właśnie ona decyduje o kosztach kredytów, ponieważ wyznacza po jakiej cenie banki komercyjne mogą pozyskiwać kapitał na udzielanie kredytów. Jeżeli procentowa stopa referencyjna rośnie, koszty kredytu również rosną. Z kolei stopa depozytowa określa wysokość oprocentowania jednodniowych depozytów składanych przez banki komercyjne w banku centralnym i w ten sposób wpływa na opłacalność depozytów w bankach komercyjnych określając minimalne oprocentowanie lokat.

 

Poziom stóp procentowych jest ze sobą powiązany, tzn. zazwyczaj stopa referencyjna jest wyższa od stopy depozytowej. RPP zmienia zwykle poziom wszystkich stóp procentowych jednocześnie, choć ich wartość często się różni. Dziś, zgodnie z decyzją RPP z 5 stycznia br. stopa referencyjna wynosi 2,25%, lombardowa 2,75% a depozytowa 1,75%. Można więc
w uproszczeniu przyjąć, że wzrost stóp procentowych oznacza wyższe koszty kredytów oraz w dłuższej perspektywie wyższe odsetki od depozytów w banku. Obniżka stóp – przeciwnie, przynosi niski koszt kredytu ale też zmniejsza zyski z pieniędzy trzymanych w banku.

 

Dlaczego w ogóle zmienia się stopy procentowe? Gospodarka to żywy organizm, w którym wiele czynników stale się zmienia. Przede wszystkim mamy do czynienia z okresami koniunktury i spowolnienia, a nawet recesji czy kryzysu. Stopy procentowe dają bankowi centralnemu pewną możliwość wpływania na gospodarkę i łagodzenia najbardziej skrajnych sytuacji. Obniżenie stóp procentowych i zmniejszenie kosztu kredytu powoduje, że firmy
i gospodarstwa domowe robią większe zakupy przez co poprawia się koniunktura. Z kolei podwyżka stóp procentowych wiąże się z większymi wymaganiami przy wzięcie kredytu oraz zachęca do oszczędzania – w ten sposób ogranicza się nadmierny popyt i zapobiega przegrzaniu gospodarki.

 

Opisany powyżej mechanizm ma wpływ również na inflację. Podwyższenie stóp procentowych poprzez ograniczenie popytu ma pomóc zahamować wzrost cen. To właśnie
z tego powodu w ostatnim czasie RPP już kilka razy podniosła stopy procentowe. Wcześniej w Polsce i na całym świecie stopy procentowe były bardzo niskie, bo banki centralne obawiały się, że z powodu pandemii gospodarka może wpaść w recesję. Wpływ COVID-19 okazał się jednak mniej dotkliwy od prognoz, za to tani kredyt tak rozpędził koniunkturę, że doprowadził do nienotowanego od dawna wzrostu cen.

 

NBP musiał zareagować, ponieważ inflacja znalazła się znacznie powyżej obowiązującego celu inflacyjnego. Jest to wskaźnik najbardziej pożądanego przez bank centralny poziomu inflacji. W Polsce od 2003 r. jest on ustanowiony na poziomie 2,5% a RPP toleruje odchylenia od celu o 1 pkt. proc. Tymczasem w grudniu 2021 r. inflacja wyniosła aż 8,6%, a prognozy ekspertów wskazują, że powinniśmy być przygotowani na podwyższony względem celu inflacyjnego poziom również w kolejnych kwartałach. Dlatego też podejmując decyzje finansowe, a przede wszystkim zaciągając zobowiązania musimy pamiętać o tych okolicznościach i rozsądnie gospodarować swoimi zasobami.

 

_ _ _ _

Kampania edukacyjno-informacyjna Zrozumieć inflację i stopy procentowe jest organizowana przez Fundację Warszawski Instytut Bankowości we współpracy ze Związkiem Banków Polskich i największymi polskimi bankami – uczestniczy w niej 15 banków i 2 zrzeszenia bankowości spółdzielczej. Jej celem jest przekazywanie klientom w przystępny sposób rzetelnej wiedzy na temat różnic w charakterystyce kredytów hipotecznych o stałej i zmiennej stopie procentowej oraz wpływie inflacji na sytuację finansową gospodarstw domowych.

 

Więcej informacji o kampanii na stronie www.bankiwpolsce.pl/inflacja, na stronach Związku Banków Polskich
i Warszawskiego Instytutu Bankowości oraz w serwisach internetowych banków.